...†...God Jul och Gott Nytt År (: ...†.. >> niedziela, 25 grudnia 2011 14:49:34
Gdzie nie spojrzę, tam słyszę tylko marudzenie: "w ogóle nie czuję tej całej >magii świąt<", "Święta to kometcha" itd...
Eh, Bogowie. Chcecie poczuć "magię świąt", to ją sobie zróbcie! W ramach przygotowywania tej magii już na początku grudnia piekłam i zdobiłam pierniki. Wyszły pycha, nie chwaląc się (; .
Później bohatersko nadziałam się na choinkę i jej straż przednią złożoną z pająków... Jednak bitwę wygrałam ja - choinka ubrana!
Opłatkiem podzieliłam się z członkami rodziny, w tym również z wszystkimi psami i kotami. Jakoś o północy nie były zbyt rozmowne, więc może nie miały się na co skarżyć (;
I pomijając małe fotograficzne załamanie, generalnie było naprawdę dobrze (: .
No. To kończę, bo w sumie nie pora na siedzenie przed kompem (; .
Więc jak w tytule: Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku (: .komentarze [0]...†...Do what you want 'cause a pirate is free - you are a pirate!...†... >> poniedziałek, 8 sierpnia 2011 21:38:01
Yar – har – fiddle-dee-dee, being a pirate is all right to be!
Do what you want ’cause a pirate is free, you are a pirate!
Arr – yarr – ahoy and avast, dig in the dirt and you dig in it fast!
Hang the black flag at the end of the mast! You are a pirate!
Panie i Panowie - Mooniak poślubił mężczyznę swego życia. Ot co! Ha! (:
I jestem taka pełna dumy i radości teraz!
I jeszcze... Pełna chęci sprzątania XD
Taak... Wiedziałam, że zmiana nazwiska będzie miała na mnie jakiś wpływ. Było, nie było - numerologia i te sprawy.
Ale żeby tak od razu tyle chęci do sprzątania? :D
I może trochę zawziętości więcej, o.
Ale nareszcie pięknie jest. I ogarnął mnie taki spokój i taka pewność, że przecież już teraz wszystko będzie dobrze (: .
Zaskakuje mnie tylko, że nadal Komuś się wydaje, że będę się przejmować smętami i fochami. No więc nie. Nie będę. Tak, jak nie będę zmieniać wszystkich wcześniej ustalonych planów na jedno tylko słówko. Sorry, zwyczajnie nie ten poziom znajomości.
O. A jutro w Morganie uczcimy ślub! Się znaczy się inni uczczą, bo ja raczej bezalkoholowo spędzę wieczór, ale dobrze, niech piją, niech się bawią i cieszą moim szczęściem (:
Taka krótka notka upamiętniająca ten ważny dla mnie dzień. Odrobinkę się do niej zmusiłam, ze względu na to, że jakoś kiedy jestem szczęśliwa nigdy nie czuję potrzeby pisania o tym. A przecież o ślubie warto! Trzeba to uwiecznić! O!
I you are a pirate!
komentarze [0]...†..."With no reason to live and no reason to die I drift through the space and time..."...†... >> sobota, 30 lipica 2011 21:20:20
W tytule cytat z opisu znajomego.
Jak to jest, że można siebie tak bardzo nienawidzić? Siebie samego? Dlaczego? Po co?
Skąd to się bierze?
Dlaczego przejmuję się drobiazgami, którymi powinnam gardzić? Dlaczego, skoro znam zasady, wiem, jak to wszystko działa, nie potrafię wszystkiego przestawić? Zsynchronizować z Wszechświatem? Dostosować?
Przecież to wszystko jest proste. Banalne.
Więc dlaczego najlepsze, najłatwiejsze rozwiązania, są tak piekielnie trudne do zrealizowania?
Boję się powrotu po tym, co się stało.
I boli mnie fakt, że to jego słowa tak wiele znaczyły. Jedno zdanie. Które tak naprawdę w ogóle nie powinno mnie obchodzić. W ogóle. I może nawet te słowa nic nie znaczą. Ale brzmią gdzieś w mojej głowie.
I nie mogę na siebie patrzeć. Nie potrafię.
Nienawidzę swoich zdjęć, swojego odbicia w lustrze. W ogóle nie powinnam tego pisać. Nie powinno tak być. A jest.
A z drugiej strony jest przecież On. On, dla którego jestem najpiękniejszą, najwspanialszą, jedyną. Chce ze mną spędzić resztę życia.
Do diabła, ta "reszta życia" zacznie się już w przyszłą sobotę!
I dlaczego On mnie tak kocha? Za co? I czemu, skoro On mnie tak kocha i uwielbia, ja siebie pokochać nie potrafię? Dlaczego?
Skąd się bierze ta cholerna nienawiść...?
I skąd, do siedmiu piekieł, biorą się ci wszyscy faceci wokół? Nagle się obudzili? Cholera jasna czy fakt, że kobieta bierze ślub, to jakiś taki wykrzyknik? Przełącznik? Cholerna chorągiewka?!
Bogowie... Darowaliby sobie te teksty w stylu "gdybym tylko wtedy, mając naście lat, wiedział to, co teraz, zakręciłbym się przy Tobie...", "gdybyś tylko była wolna..."... Gdyby szafa miała sznurek to by była windą, cholera no!
Całe życie walczyłam o namiastkę zainteresowania... Ze strony rodziców, rówieśników, kogokolwiek... Całe życie goniłam za Szczęściem, szukałam Ideałów... Potem był nawet czas, kiedy w desperacji szukałam Kogokolwiek...
Poddałam się, Szczęście przestało uciekać, przyszło...
I teraz żeście się cholera nagle wszyscy obudzili?!
Śmieszne, co nie?
W chwili, kiedy nagle świat zaczął mnie doceniać, kiedy zaczęłam się podobać tylu facetom, ja sama na siebie patrzeć nie mogę i nienawidzę siebie z każdą chwilą bardziej i bardziej...
Co to ma być? Pytam: CO TO MA ZNACZYĆ?!
komentarze [0]...†...Dzieci Nocy umierają za dnia...†... >> niedziela, 24 lipica 2011 13:13:17
...A przynajmniej mam taką nadzieję...
Jak łatwo w jednej chwili coś utracić nie zyskując nic... Jak łatwo znienawidzić siebie... Dlaczego to łatwe tak?
Dlaczego czasem tak bardzo chcemy powiedzieć "nie", a jednak wychodzi zupełnie inaczej...?
I co teraz zrobić? Uciekać? Powiedzieć? Przyznać? Wyznać? Zapomnieć? Zniknąć...?
Tak... Zniknąć byłoby najłątwiej. Zapomnieć? Najtrudniej, o ile to w ogóle możliwe... A w to zaczynam wątpić. W ciągu dnia, kiedy mija czas, kiedy coś się dzieje, ludzie są wokół, cokolwiek... To trochę tak, jakbym zapomniała. Jakby nic się nie stało. Jakby niczego nie było.
A potem przychodzi noc, zamykam oczy i... Wszystko wraca. Wszystko. Straszne.
Myślałam, że po dwóch dniach i nieprzespanej nocy będę tak zmęczona, że od razu zasnę... A jednak nie.
Jedna jedyna osoba, której mogłam o wszystkim opowiedzieć bez strachu, nie potępiła mnie. Poradziła nie myśleć, zapomnieć. Uznać, że stało się, było, minęło i już do tego nie wracać. Ale jak?
Dzieci Nocy umierają za dnia... Ale gdy nastanie zmrok odradzają się i wracają...
Like creatures of the night... They follow...komentarze [0]...†..."There's another world inside of me that you may never see..."...†... >> czwartek, 14 lipica 2011 14:45:40
There's another world inside of me
That you may never see...
There's secrets in this life
That I can't hide...
Somewhere in this darkness
There's a light that I can't find
Maybe it's too far away...
Maybe I'm just blind...
O mały włos nie zaprzepaściłam całej swojej hermetycznie zaplanowanej przyszłości. Przyszłości, która przecież dzieje się już tu, już teraz.
O włos.
A najgorsze jest to, że przecież wiedziałam. Od początku wiedziałam. Musiałam wiedzieć! Musiałam? Tak...?
Najgorsza chwila w życiu? Czuć się tak potwornie źle i nie móc do nikogo zadzwonić. Z nikim porozmawiać...
Bo to pierwsza w nocy. Bo wszyscy śpią. Bo przecież nie mogę ich tak budzić. Nie mogę tego zrobić...
Czy to znaczy, że nie mam przyjaciół? Przyjaciel to przecież ktoś, kto odbierze w środku nocy, nie ważne, gdzie będzie...
Ale przyjaciel to też ktoś,do kogo nie bałabym się zadzwonić...
Okropna, koszmarna, tragiczna chwila...
Everything I am
And everything in me
Wants to be the one
You wanted me to be...
Tak.
Tak właśnie jest. Przecież to ja. To ja. Mooniak - coś na kształt złotej rybki. Złota jaszczurka spełniająca życzenia.
Ale Twoje życzenia chcę spełnić. Twoje i tylko Twoje. Musisz to wiedzieć. Musisz o tym pamiętać. Proszę, nigdy nie zapomnij. Proszę.
I'll never let you down
Even if I could...
I'd give upeverything
If only for your good...
Zbyt łatwo mną manipulować. Zbyt łatwo mnie zwieść i oczarować.
Ale muszę być silna i będę silna.
Dla Ciebie. Dla Nas.
To się już nigdy nie powtórzy. Nigdy. Nigdy.
Ale nawet nie wiesz, jak bardzo bolała ta noc. Niemoc. I brak Ciebie przy mnie.
Przecież nie jesteś daleko. Ale nie na wyciągnięcie ręki. A tak bardzo bardzo chciałam, żebyś mnie po prostu przytulił... I potrzebowałam tego. Bardzo. Bardzo...
So hold me when I'm here
Right mewhen I'm wrong
Hold me when I'm scared
And love me when I'm gone...
Nigdy więcej.
A Ty...Ty i tak tu nie zajrzysz i tego nie przeczytasz. Choć przecież możesz. Wiesz. Znasz adres.
Ale ufasz mi tak bardzo...
Dobrze.
Nie zawiodłam Twego zaufania i nie zawiodę.
Jak to jest, że Ty nie zwątpiłeś we mnie nigdy? Nawet, kiedy ja wątpiłam? Kiedy byłam tak blisko, by to wszystko zniszczyć...?
Stałam nad przepaścią. Ale odwróciłam się i odeszłam. Wróciłam. I wszystko jest w porządku, tak? Tak.
To dlaczego czuję się tak podle...?
Love me when I'm gone...komentarze [0]...†...Kiss me goodbye, I am defying gravity ...†... >> niedziela, 10 lipica 2011 10:11:59
Tak... Że zacytuję: "Ja wiem, że czasem są upadki i wzloty...".
I widać to najlepiej po ostatnich notkach.
Ale teraz jest pozytywnie. Wyjątkowo na plus.
Tylko, że obiecałam sobie wziąć się za licencjat w te wakacje... I jeszcze nic z tego nie wyszło, ale... Może od jutra?
Tak, powiedzmy, że jutro to taki roboczy termin, którego wstępnie możemy się trzymać (; .
~~~~~~~~~~~~
Tak. To bardzo miłe podobać się komuś.
Szczególnie miłe dla osoby z tak niską samooceną, jak ja.
Niesamowicie miłe dla kogoś, o kogo nikt nigdy nie zabiegał. Kogoś, kto musiał sam sięgać po wszystko, czego kiedykolwiek w życiu pragnął.
Ale powinieneś wiedzieć, że niczego nie możesz oczekiwać od kobiety, która za niecały miesiąc wychodzi za mąż.
Mogę Ci ofiarować jedynie rozmowę. Uśmiech - może.
Ale nic więcej.
Nie powiem nigdy na głos tego, co w sercu. Bo możliwe, że to tylko złudzenie.
Tak. Trzeba dopuścić do siebie i tę myśl.
Bo to takie miłe, przyjemne, być adorowaną. I może tylko tyle w tym jest, nic więcej.
Nie wiem. Nie będę sprawdzać.
Ale...
Kupię Cię
okruchami naiwności
odrobiną szczerości
momentami namiętności
Zwiodę Cię
szeptem
myślami
spojrzeniem
skinieniem
na manowce...
...to obietnica czy ostrzeżenie?komentarze [0]...†...Where do we go now...?...†... >> czwartek, 5 maja 2011 19:38:19
Może naprawdę jestem tylko małym, irytującym człowieczkiem, który wywyższa się i czuje lepszym od innych i może ze mną po prostu na dłuższą metę nie da się żyć? Może naprawdę nie da się mnie nawet polubić?
Może...komentarze [0]...†...Take me cross the river... *puff*...†... >> czwartek, 14 kwietnia 2011 21:48:42
Dopadło mnie coś. Nie potrafię się tego pozbyć. Czuję się martwa. Nie mogę się otrząsnąć z tego paskudztwa. I czuję się taka samotna. I winna.
Bo przecież mam Jego. Nie powinnam tak się czuć. Powinien mi wystarczyć całkowicie. Nie powinnam potrzebować przyjaciół.
Po co, skoro oni też nie potrzebują mnie?
Dlaczego za nimi tęsknię? Dlaczego płaczę?
I dlaczego nie potrafię przestać tak bardzo przejmować się wszystkim?
To mnie wykańcza.
Przecież walczę. Pracuję nad sobą. Sięgam po naprawdę różnorodne metody i środki. I wszystko to na nic. Na nic.
Czasami chciałabym umrzeć. Po prostu zasnąć i już nie musieć się obudzić nigdy więcej. Zniknąć. Nie musieć już myśleć. Nie musieć uważać na każde słowo czy gest. To wszystko jest tak bardzo, bardzo męczące...
I czasem chciałoby się zapłacić Charonowi za bilet w jedną stronę...
Ale cóż. Bogowie pokarali mnie tą je*aną obowiązkowością. Tą ostrzożnością i wyobraźnią i tą chorą chęcią zadowalania wszystkich wokół. Więc pewnie będę trwać w tym gównie i płakać za złudzeniami, które tak dawno już rozpłynęły się...
Tylko, że... Wiedząc, że każdy Twój gest, każde słowo, każdy czyn niesie za sobą konsekwencje... Czasem naprawdę chciałoby się nie robić nic.
A najgorsze, co może przyjść, to odrętwienie. I bierne obserwowanie życia.
A ja już nie mam siły, by cokolwiek z tym zrobić...komentarze [0]